ビズン

Gazal dla E. w Nowy Rok 1999

Nieczęsto pisuję poezję. Muszę mieć naprawdę odpowiedni nastrój i dużo czasu. Moim mistrzem jest K.I.Gałczyński -- autor o niespotykanym wyczuciu rytmu, którego wiersze są bardziej piosenkami. Poniższy tekst powstał po połknięciu jednym haustem "Dywanu" XIII-wiecznego perskiego poety Hafiza. Kto nie zna, ten niech najpierw przeczyta próbkę, lub jeszcze lepiej pofatyguje się do biblioteki i znajdzie "Dywan" lub "Pieśni miłosne Hafiza", i przyswoi sobie razem ze wstępem.
Bezcenny oryginał na papierze termicznym do faksu, napisany przy pomocy maszyny do pisania marki "Erika" jest obecnie w posiadaniu mojej żony, do której od początku był adresowany.

Elmirko, chyba się nie obrazisz, że wywlekam to na światło dzienne:)



... no kto? 

Kto mi dał oczy, bym widział
kształt ciała jak cyprys smukłego,
pod brwiami czarnymi schowane
spojrzenie głębokie jak gwiazdy?

Kto mi dał uszy, bym słyszał
śpiewny ton twego głosu,
godzin nocnych rozmów
nie liczył jak ziaren w klepsydrze?

Kto mi dał usta, bym poczuł
wilgotny dotyk rubinów,
który wieczorem cienistym
słodszy niż serbskie wino?

Kto mi dał węch, bym pamiętał
Twych włosów piżmo i jaśmin,
i czułe jak płatek róży
serce Twojego istnienia?

Kto dał ramiona, bym nimi
mógł opleść Twoją postać,
w radosnym falowaniu
dwa ciała połączyć w jedno?

Kto dał mi rozum, bym nagle
będąc u szczytów swej władzy
do szczętu go postradał
na rzecz zapomnienia w miłości..?

//

Frombork 1999
(c)Bizun



--== WRÓĆ ==--