ビズン

Sumienie

Czasy studenckie. Wczesny ranek. Sobota. Akademik “Bratnikak”. Wpada do mojego pokoju Motaba z magnetofonem i gitarą i stwierdza, że nagrywamy demo. No to nagrywamy. I tu zaczyna improwizować i nucić sobie. Tak powstaje piosenka, wtedy jeszcze bez tytułu. Tylko jedna zwrotka i przejmująca melodia. Gdzieś na Broken Tape jest to nagranie. Do tej jednej zwrotki co jakiś czas dopisywałem następne. I oto wynik.



Wypiorę Ci mózg!
Gdyż jestem Twoim bratem,
Nażremy się grzybków
Odlecisz sam..
Jeszcze potem z rana 
Marihuana
Co Za Stan!

Potem mówisz, że boli cię głowa
I narzekasz, że jest Ci źle.
Nie można donikąd uciec
Szczególnie przed samym sobą.

Hej stary kopsnij spida
To będzie takie techno
Szaleństwem wypełnij
Całą noc!
Raz w życiu to 
Nikomu nie zaszkodzi
Poczuj MOC!

Lecz nagle padasz bez przytomności,
Z uszu i nosa leci ci krew!
tydzień pod kroplówką -
Tak spłacasz swój dług.

Alkohol to
Najstarszy wróg ludzkości
Więc lejmy go w mordę
Niech ma za swoje!
Raz na jakiś czas 
To nawet zdrowo się upić
Polewoj!

Lecz nagle rano już się nie obudzisz
I przestrach sieje twoje zimne ciało
Rzygowin pełne płuca,
To jest właśni śmierć!

Warszawka '97
(c)Bizun+Motaba



--== WRÓĆ ==--