ビズン

Podróżnik

Czego to człowiek nie robi, żeby tylko nie pisać pracy magisterskiej!
PRZEZNACZONE DLA WIDZÓW PEŁNOLETNICH!
NIEKTÓRE SCENY MOGĄ SZOKOWAĆ!

Zostaliście ostrzeżeni.

  1. Kolorowe niewolnice
  2. Jeden za wszystkie wszyscy za jedną!
  3. 1. Kolorowe niewolnice

    poniższy rękopis, na pożółkłych kartkach z notesu, (data coś z końca lat 70) odnalazłem na pawlaczu w jednym z wynajmowanych przeze mnie mieszkań.
    Nie wygląda mi na autentyk.

    ... istnieje jeszcze jeden sposób na miłą zabawę z wykorzystaniem młodych dziewcząt. Sposób ten poznać miałem okazję u mego przyjaciela biznesmena z Seattle, który w wielkich podziemiach swego domu urządził był sobie niezgorszy harem, podzielony na komnaty. I nic w tym dziwnego, gdyż możni tego świata często dawali upust swym żądzom w wyrafinowany sposób, ten jednak wykazał się niesamowitą pomysłowością.
    Ubierał bowiem swe dziewczęta we własnego pomysłu kolorowe kombinezony, które wymagają dokładniejszego opisu: Piętnastoletnia blondynka o pięknych, regularnych rysach, która otworzyła nam drzwi gdy przyjechaliśmy do jego domu ubrana była w czarny bawełniany strój, sporządzony z dzianiny takiej, jak skarpetki, ale bardzo elastycznej. Nogawki zakończone były stopami, rękawy również, choć w pięcie w rękawach ukryte były zatrzaski pozwalające w razie potrzeby zdjąć z dłoni "rękawiczkę" jak uczyniła to nasza piękna odźwierna ze swą prawą dłonią. Szyję oplatał długi golf przyciśnięty nabijaną ćwiekami szeroką skórzaną obrożą, a tam, gdzie zwykle damskie rajstopy mają klin, strój ten miał wycięcie ukazujące wzgórek Wenery i srom dziewczyny gładko wygolony, z jedynie małą kępką włosów u samego szczytu. Gdy dziewczyna odwróciła się prowadząc nas wgłąb domu, zauważyłem, że wycięcie to ciągnie się dalej z tyłu aż do koniuszka kości ogonowej pokazując w całej okazałości złączenie zgrabnych pośladków.

    (tu brak kilku stron)

    Tego wieczoru zaproszono nas na wieczór krępowania. W sali balowej w południowym skrzydle pod ścianami ustawiono niskie stoły i leżanki jak do rzymskiej orgii, na środku zaś rozmieszczono w kręgu mniejsze i większe twarde i sprężyste materace oraz inne urządzenia na których pomieszczono najładniejsze z haremowych dziewcząt, każda w stroju innego koloru, i każda w inny sposób pozbawiona swobody ruchów. Nim wskazano mi moje miejsce, gospodarz oprowadził mnie po tej rządnej seksu trzynastce:

    BIAŁA, krótko przystrzyżona brunetka o dziecięcych rysach i szpiczastych piersiach, leżała na plecach na materacu sześć stóp długim i pięć szerokim, na nadgarstkach i kostkach miała skórzane opaski, które cienkimi łańcuszkami przymocowano do narożników materaca mającego pod spodem widocznie solidną żelazną ramę, naprężając jej wiotkie ciało jak strunę.
    CZARNA, chuda blondynka o szerokich biodrach, znajdowała się w podobnej sytuacji, z tym, że leżała na brzuchu, a jej ramiona i pośladki unosiły się w rytm oddechu. Na stojaku między Czarną i Białą zobaczyłem całą gamę trzcinek, pejczy batów dyscyplinek i pacek, a także przeróżne wymyślne wibratory.
    SZARA, o szpakowatych włosach i wielkich, niewinnych oczach, unieruchomiona została w wymyślniejszy sposób; jej materac był krótszy, za to miał dwa niskie oparcia na ramiona, między którymi tkwiła głowa, ręce przywiązano do brzegów łoża, a następnie do nadgarstków przypięto na krótkich odcinkach łańcuszka stopy podkładając jednocześnie poduszkę pod kręgosłup, tak iż zwinięta jak krewetka celowała cipką w sufit. W małej skrzyneczce obok zauważyłem różne alkohole, ale i też sosy do lodów.
    ŻÓŁTA znajdowała się na cokole wielkości szafki mocnej. Ubraną w bawełniany kombinezon zapakowano ją w zmyślną torbę z żółtego żaglowego płótna, która utrzymywała ją w pozycji embrionalnej. Torba była ciasno zasznurowana i miała dwa otwory - z jednego wyglądały zwisające swobodnie za krawędź cokołu stopy a nad nimi serce rozkoszy, z drugiego zaś, otwierającego się u dołu, widać było powszechne w tym domu uwięzione w rękawiczkach bez palców dłonie, a prowadził on do twarzy dziewczyny, zapewne w celu miłości francuskiej.
    GRANATOWA również ubrana w catsuit zapakowana była w dżinsowy worek, jednak innej konstrukcji - stała prosto na baczność zasznurowana jak mumia, z rękami wzdłuż tułowia, tak iż jedynie dłonie wystawały przy biodrach. Nogi wpuszczone w jedną nogawkę wystawiały na świat jedynie stopy a twarz skrywał ciasny kaptur uwalniając jedynie usta i brodę. Ubiór ten dziwny miał takie samo wycięcie w okolicach sromu, jak noszone przez wszystkie dziewczęta stroje by umożliwić zażycie rozkoszy. Całość podwieszono w centrum sześciennej ramy o sporych wymiarach, łącząc jej cztery górne wierzchołki czterema strunami ze wzmocnionym pasem umieszczonym w środku ciężkości poprzez dwie obrotowe klamry.
    CZERWONA, masywny roześmiany rudzielec o wielkich cycach , siedziała na piętach ze złożonymi jak do modlitwy dłońmi wsuniętymi między uda. Skrępowana była linką okrętową na sposób japoński - sploty w przedziwny sposób ściskały jej nadgarstki, uda, łokcie, piersi i ramiona. Patrzyła zalotnie na gości i oblizywała wargi zapraszając na aupuriszitakę, choć wystająca spomiędzy pięt pętla sznura świadczyła, że gdyby położyć ją na boku, można by było zgłębić ją retro.
    ZIELONA to grubokoścista blondynka o szerokich biodrach i jędrnych piersiach. Ta również siedziała na piętach na środku swojego łóżeczka, a dłonie jej skrępowane były na plecach tym samym, pochodzącym z kraju kwitnącej wiśni, sposobem. Kolana miała lekko rozsunięte, więc ujrzeć mogłem przez rozporek catsuita zaróżowione z podniecenia wargi - zalotny, tajemniczy uśmiech na twarzy zdawał się zapraszać do wejścia do wyboru - w wargi górne, czy dolne.
    POMARAŃCZOWA, drobna chuda dziewczynka, o włosach w kolorze dojrzałych węgierek, przypięta była w dość niewygodnej pozie do przyrządu w kształcie odwróconej litery T. W kibici ściskał ją szeroki skórzany pas, nogi zgięte w kolanach rozchylone były jak najszerzej, tak iż podeszwy stóp dotykały do siebie jak ręce złożone do modlitwy. Na kostkach widniały skórzane opaski przymocowane w miejscu złączenia belek przyrządu, kolana zaś przytrzymywały pętle rzemieni przywiązane do końców poprzecznej belki przyrządu. Ręce zawinięto do tyłu nad ramionami z łokciami pod brodą i przykuto skórzanymi kajdankami. Całość posiadała obrotowy przegub z blokadą, pozwalający na półobrót od pozycji całkiem na wznak, do położenia twarzą w dół. Pomiędzy jej stanowiskiem, a następnym stał stojak z wibratorami.
    FIOLETOWA, regularnej budowy szatynka z długim warkoczem, leżała pośrodku swego materaca na plecach celując stopami w górę. Kolana miała pod brodą, a ręce przełożone na udach. Skórzane opaski na nadgarstkach połączone były ze sobą przebiegającym za plecami pasem. Stopy jej skrępowane były w kostkach ozdobnym żółtym sznurem z wielkimi pomponami. Gdy kochać się z nią recto, trzymała kochankowi stopy na twarzy, później dowiedziałem się, dlaczego.
    BRĄZOWA o kasztanowych włosach równo przyciętych przy szczęce i ciepłych brązowych oczach, stała wewnątrz solidnej drewnianej ramy, przypominającej futrynę drzwi. Nogi jej przywiązano do belek na krańcach "progu", a ręce wyciągnięto do góry mocując na krótkich odcinkach łańcuszka do końców nadproża. Jej kombinezon oprócz rozporka miał też po obu stronach wycięcia sięgające spod pachy do kości biodrowej, na ramie zaś obok pejcza i dyscyplinki widniały pędzelki z miękkiego włosia i miotełki z piór, domeną tej nimfy były więc łaskotki.
    KHAKI okazała się być ciemną blondynką o ostrych rysach i zaciętym wyrazie twarzy. Wisiała wyprostowana coś półtorej stopy nad ziemią, na czymś w rodzaju szubienicy przywiązana za uniesione w górę ręce, a całe jej ciało pokrywał splot sporządzony w stylu japońskim z czerwonej linki, i to on utrzymywał ciężar ciała na głównym sznurze. Szubienica miała bloczek umożliwiający opuszczenie słodkiego ciężaru na materac, z którego wybiegał krótki łańcuch ze stalowymi kajdankami, by unieruchomić stopy, teraz nieużywany. Nad korbką mechanizmu podnośnika zawisał na haku knebel; gdy podszedłem do dziewczyny i chciałem obrócić ją - by przyjrzeć się węzłom - wierzgnęła, aż odskoczyłem, więc na pewno się przyda, gdy będzie w użyciu stojący obok wielofunkcyjny wibrator z elektrowstrząsami.
    CYJAN, drobny rudzielec o chłopięcej fryzurze, wydawała się w porównaniu z poprzednią prawie nie skrępowana. Skórzane paski na jej nadgarstkach przymocowane były metalowymi kółkami do takich samych pasków zapiętych na udach, zaś paski w kostkach nóg połączono sztywnym prętem o długości około metra.
    RÓŻOWA, cycata platynowa blondynka o różowej skórze i cielęcych oczach, również przywiązana była do żerdzi, ale inaczej - jej przyrząd miał po jednej parze kajdanek z każdego końca, do których przypięto z każdej strony jedną stopę i dłoń. Pomiędzy Cyjanem i Różową również stał stojak na akcesoria, a stały w nim trzcinki, pejcze wibratory, wędzidła i kneble.

    Gdy zasiedliśmy, a raczej położyliśmy się przy stolikach, zostaliśmy obsłużeni przez inne dziewczęta w obowiązkowych uniformach tego domu /.../

    Po pierwszym daniu gospodarz oświadczył, że jestem honorowym gościem i dla tego to mnie przypadnie zaszczyt rozpoczęcia zabawy. Miałem oczywiście użyć wszystkich trzynastu dziewcząt w dowolnym porządku. Gdym się zastanawiał, gdzie zacząć, a moja stercząca dzida podskakiwała z niecierpliwości, mój gospodarz poradził mi, abym gdy zabraknie mi energii, powąchał stopy którejś z niewolnic, gdyż zwyczajem podczas takich orgii jest posypywanie stóp dziewcząt proszkiem, który pod wpływem ciepłoty ciała wydziela pobudzający azotek amylu.

    Zdecydowałem się w końcu zacząć od...

    (tu znów wyrwano kilka kartek))

    Później różni goście też zaczęli podchodzić do czekających na środku trzynastu dziewcząt i zabawiać się z nimi.

    Trwało to jeszcze dwie godziny, po czym zaproszono nas do łaźni, a dziewczęta w czarnych kapturach zaczęły uwalniać zmęczoną trzynastkę.

    Hail!

    .:początek:.

    2. Jeden za wszystkie wszyscy za jedną!

    Innym razem postanowiliśmy rozstrzygnąć spór, ilu dziewczętom na raz może dać rozkosz jeden młodzieniec oraz ilu młodzieńców jednocześnie może przyjąć jedno dziewczę. Choć liczba otworów i wystających części ciała wydawała się oczywista, to jednak pozostawała kwestia, czy to, co teoretycznie możliwe jest w praktyce wykonalne.

    Z młodzieńcem była jakby mniej zachodu: gdy położył się na plecach na podłodze, pierwsza niewiasta dosiadła jego dzidy, druga usiadła mu na twarzy, trzecia i czwarta dały zajęcie jego dłoniom, zaś piąta i szósta jego stopom. Miałem wątpliwości co do tego, czy młodzian będzie w stanie skoncentrować się i zadowolić je wszystkie, lecz obawy moje okazały się płonne -- choć być może to dziewczęta były tak dobrze wyszkolone. Nie minął kwadrans, a usłyszeliśmy jęk poszóstnej rozkoszy.

    Pewien problem stanowiła niewiasta. Mój gospodarz wybrał był do tego zadania wyjątkowo wysoką, i jak się okazało było to konieczne. Już pierwsza para młodzieńców nastręczyła pewnych trudności, w końcu stanęło na tym, że jeden z nich wziął ją recto, drugi zaś uprawiał z nią seks grecki w pozycji stojąc. Trzeci młodzian zwieszając się na trapezie umocowanym do sklepienia mógł albo otrzymać fellatio, albo wprowadzić członka pomiędzy piersi dziewczyny, lecz dla dwóch nie było tam miejsca. Dwóch jeszcze dało zajęcie dłoniom dziewczyny, lecz aby jeszcze dwóch mogło być pieszczonych stopami, trzeba było zapiąć dziewczynie gorset oraz opaski na udach i podnieść ją bloczkami i linami nad podłogę. Było jej się na pewno trudno skoncentrować, ale po niedługim czasie cała siódemka armat wystrzeliła, choć nie równocześnie.

    Ostateczny wynik to 7:6 na rzecz płci pięknej.

    Na tym zapiski się kończą.

    I koniec.

    .:początek:.

    Okęcie
    (c)2003/ bizun