0x00000062697A756E


Sam nie wiem, skąd to się wzięło. Dwie luźne kartki wetknięte w zeszyt z notatkami. Pismo najwyraźniej moje, autorstwo pewnie też -- za dużo skreśleń jak na tekst skądś przepisany. Czemu miały służyć? Jakiemu nastrojowi chwili się wtedy poddałem? Pewnie nigdy już się nie dowiem.

--== WRÓĆ ==--

Skrawek pierwszy

Za oknem ciemna noc.
Nagły błysk rozświetlił wnętrze pokoju.
Mała dziewczynka siedzi pod stołem skulona z lalką w ramionach tląc ją mocno do siebie.
Jest sama. Niecierpliwie oczekuje powrotu rodziców. W jej oczach czai się strach. Siedzi tak już od godziny
W wielkim pokoju czuje się samotna i zagubiona. Jej serce bije szybciej i mocniej niż zwykle. Przedmioty w ciemnościach wyolbrzymione przez strach wydają się obce i groźne. Zaciskając mocno powieki stara się zapomnieć o otoczeniu. Przerażenie podchodzi jej pod gardło i paraliżuje wszelkie ruchy. Nawet obecność lalki nie pomaga.
Słychać cichy szloch wystraszonego dziecka.
W końcu, wyczerpana strachem, napięciem i płaczem -- zasypia.
W takim stanie zastają ją rodzice.
całość podpisana: "Ólóbjony"

Skrawek drugi

Dookoła był las.
Mała polana prawie cała była zacieniona, nie tylko przez okalające ją drzewa, ale i przez to, które rosło na środku. Górowało ono nad wszystkimi drzewami w lesie. Rosło tu od niepamiętnych czasów. Często przesiadywały pod nim drobne zwierzęta. Ponad wszystkim unosiły się ciężkie tropikalne chmury.
Jakby zaraz^
W tym miejscu niestety pisanie się urywa. Pewnie było coś dalej.


--== WRÓĆ ==--