0x00000062697A756E


Dywizjon 307

Oto tekst cudem odnaleziony w rękopisach: W zeszycie do notatek sporządzałem również brudnopisy moich wypracowań do szkoły. Cóż: to jedno jest chyba dość epickie, aby zaliczyć się do kategorii "opowiadania" i nie śmierdzieć szkołą (ćwiczenie polegało na przeprowadzeniu narracji w czasie teraźniejszym, jak głosi napis na marginesie; temat -- mój ulubiony: dowolny). Poniższy krótki tekst napisany został świeżo po lekturze "Dywizjonu 303" oraz po obejrzeniu przeze mnie w telewizji "Bitwy o Anglię". Nie bądźcie zbyt krytyczni -- miałem wtedy dopiero 11 lat! Sam się z resztą sobie dziwię, że wydawało mi się to wypracowanie tak strasznie długie.

--== WRÓĆ ==--

Koszary. Młodzi żołnierze: Polacy i Anglicy, grają w karty, czytają, rozmawiają.
Jedna z rozmów nawiązuje się pomiędzy dwoma Polakami:
--Ciekawe, co tam w kraju..
--Cały czas to samo. "W-ząbek-czesany" panoszy się, ile może i ciut-ciut.
--Czy myślisz, że...
--Wiem, co chcesz powiedzieć. Na pewno się z tym nie pogodzili. Jestem pewien, że nie siedzą bezczynnie, tylko coś szykują.
--Chciałbym tam być, ale za razem...
Nagle rozlega się dzwonek i zapala czerwone światło: Alarm bojowy.
pada komenda:"Do Maszyn!"
Odsuwają się maskowania ujawniając pas startowy. Stodoły okazują się być hangarami, a słupy wysokiego napięcia antenami radiowymi. 307 dywizjon spitfire'ów startuje do walki, kierując się na odkrytą przez radary na wybrzeżu niemiecką formację.

Dwóch angielskich chłopców bawi się rzucając "kaczki" po wyjątkowo tego dnia spokojnych falach kanału La Manche. Nagle jeden z nich dostrzega w oddali na horyzoncie ciemne sylwetki ciężkich samolotów:
--Ej, popatrz! Niemcy lecą! Junkersy!
--Nie, bo Heinkle!
--A ja ci mówię, że Junkersy!
--A co, założymy się?
Sprzeczkę przerywa dźwięk syreny alarmowej.

Jan Świder, niegdyś bardzo dobry pilot, teraz siedząc za drążkami samolotu w czasie prawdziwej wojny czuje się świetnie. Nasłuchuje urywanych komend w słuchawkach hełmofonu, rozgląda się, widzi:
kilkaset metrów od niego, nieco poniżej, potężny bombowiec. Tylny strzelec niemieckiej maszyny już go zauważył i zaczyna obracać wieżyczką z karabinami w jego stronę.
Ale Polak był szybszy.
Tylny strzelec Heinkla osuwa się w drgawkach na pokład kabiny za rozbitą pociskami burtą.
Nagle Jan słyszy głos kolegi -- "Uważaj! siedzi Ci na ogonie!"
Zaczyna uciekać zygzakiem przed myśliwcem osłony formacji bombowców wroga. Kątem oka dostrzega, jak jego kolega zakręca korkociąg w dół. Drążek na siebie. Przyspieszenie zapiera dech w piersi ... i nagły zwrot. Zachodzi jeden z bombowców pod martwym kątem od spodu. Tym razem trafia w pilota. Zestrzelony samolot z wolna obniża lot, przez właz wyskakują żywi członkowie załogi, aż wreszcie rozbija się o drzewa.
Akcja zakończona. Pozostałe bombowce uciekły. Można wracać do bazy.

* * *

Nadaliśmy właśnie czwarty odcinek niedrukowanej powieści atorstttrrrrrtszszczczzssszsszszszszszszs...

Wyłączyłem radio.


--== WRÓĆ ==--